Msze święte

w niedziele i święta:
7.00, 8.00, 9.30, 11.00, 15.00, 18.00

w dni powszednie
6.30, 7.15, 8.00, 18.00  więcej...


Dzisiaj jest: 26 Czerwiec 2017    |    Imieniny obchodzą: Paulina, Jan, Paweł

Czytania liturgiczne



Kalendarz liturgiczny
Braci Mniejszych Kapucynów
w Polsce


czerwiec 2017
P W Ś C Pt S N
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
Brak wydarzeń

Licznik wizyt

Dziś2
Wczoraj77
W ostatnim tygodniu2
W ostatnim miesiącu2042
Wszystkich118284

Ikona krzyża z kościoła św. Damiana - o. Andrzej Kiejza

san damiano
Andrzej Kiejza OFMCap

 

Ikona krzyża z kościoła św. Damiana z Asyżu

Lektura misterium zbawienia

Oto jak zaczyna się historia pewnego spotkania:

Kilka dni później, kiedy przechodził obok kościoła św. Damiana, zostało mu powiedziane w duchu, by wszedł tam na modlitwę. Wszedł, więc do kościoła i zaczął żarliwie modlić się przed wizerunkiem Ukrzyżowanego, który przemówił do niego łagodnie i słodko:

- Franciszku, czy nie widzisz, że ten dom mój chyli się ku upadkowi? Idź więc i napraw go!

Drżący i zdumiony młodzieniec odpowiedział:

- Panie, chętnie to uczynię.

Myślał, że chodziło o ten kościół, który z powodu starości był zagrożony rychłą ruiną. Słowa Chrystusa napełniły go ogromną radością i światłem, a w duszy odczuł, że to naprawdę Ukrzyżowany przemówił do niego” (Relacja trzech towarzyszy, 13).

Spotkanie niezwykłe. Pełne dramatycznego charakteru. Spotkanie, które naznaczyło stygmatem obecności Chrystusa całe późniejsze życie św. Franciszka. 17 września przeżywamy święto stygmatyzacji Serafickiego Ojca rozważając wydarzenie z góry La Verna. Ale w sensie mistycznym stygmatyzacja miała chyba miejsce właśnie w czasie spotkania w opuszczonym kościółku św. Damiana. Od tego momentu, bowiem Franciszek zaczął rozpamiętywać i zagłębiać się szczególnie w te dwa aspekty tajemnicy Chrystusa: pokorę Jego wcielenia i miłość Jego męki. To rozmyślanie doprowadziło do kontemplacji, a kontemplacja do fizycznego naznaczenia jego ludzkiego ciała znakami bolesnej męki Jezusa.

Żywe rozpamiętywanie historii Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama - jak napisał o Nim na początku swojej Ewangelii Mateusz (por. Mt 1,1); Syna Bożego - jak bez wahania rozpoczął swoją księgę ewangelista Marek (por. Mk 1,1) - prowadzi do upodobnienia się do Niego. Dlatego odczytanie ikony Chrystusa ze św. Damiana powinna mieć charakter nieco szerszy niż tylko zrozumienie artystycznych szczegółów tego dzieła. Trzeba podejść jeszcze bliżej, aż pod sam krzyż, aby tam lepiej zrozumieć tajemnicę prawdziwego zdarzenia zbawczego.

Na początku przypomnieliśmy sobie historię pewnego zdarzenia z życia św. Franciszka. By jednak zrozumieć tę historię, trzeba dokonać pewnego zabiegu retrospekcyjnego: cofnąć się i przyjrzeć jeszcze innej historii. Tej, którą możemy nazwać, posługując się wyrażeniami zapożyczonymi z Ewangelii, historią Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama, Syna Bożego. Historia ta rozpoczyna się o wiele, wiele wcześniej: na początku (berešit Rdz 1,1; en archē J 1,1).

          On, [Chrystus] od samego początku, będąc Bożej natury

          nie chciał tylko dla siebie tego przywileju,

          aby być równym Bogu,

          ale uniżył samego siebie przyjmując naturę sługi

          kiedy stał się zewnętrznie podobny do ludzi,

          w tym co zewnętrzne widziany jako człowiek.

          I upokorzył się stając się posłusznym,

          aż do śmierci, śmierci krzyżowej.

          I właśnie dlatego, Bóg wywyższył Go

          i dał mu imię ponad wszelkie imię,

          aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano

          tego co niebiańskie, tego co ziemskie

          i tego co podziemne,

          i aby każdy język wyznał, że Panem jest Jezus

          na chwałę Boga Ojca. (Flp 2, 5-11)[1]


Kenoza Chrystusa to zdarzenie historiozbawcze trudne do zrozumienia dla nas, przyzwyczajonych do walki o własne prawa. W innym miejscu św. Paweł, zwracając się do Koryntian, tak je opisuje: „Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić” (2 Kor 8,9).

On, będąc bogaty w bóstwo nie zachował tylko dla siebie tego przywileju, ale uniżył się i upodobnił do nas we wszystkim oprócz grzechu, aby nas uczynić bogatymi w iskrę prawdziwie Bożego życia. Dlatego idąc za radą Listu do Hebrajczyków z wdzięcznością i miłością „wpatrujmy się w Apostoła i Arcykapłana naszego wyznania, Jezusa, bo On jest wierny Temu, który Go ustanowił” (por. Hbr 3, 1-2).

Wpatrujmy się kontemplując, podobnie jak to czynił św. Franciszek, aby przynajmniej na końcu naszego ziemskiego życia do Niego się upodobnić.

* * *

Najstarsze przedstawienia Chrystusa ukrzyżowanego

Postać Chrystusa, „Męża pełnego boleści” - oto obraz, jaki mamy zwykle przed oczyma mówiąc o krzyżu. Takie przedstawienie Zbawiciela nie jest jednak najstarszym i jedynym sposobem pojmowania Jego misji, jakiej dokonał na ziemi. Przez cztery pierwsze wieki chrześcijaństwa Chrystus ukazywany był jako zmartwychwstały Pan, zasiadający po prawicy Ojca w chwale i zarazem obecny w swoim Kościele[2]. Pierwsze wizerunki Chrystusa ukrzyżowanego pochodzą z IV/V w.[3] One również ukazują raczej triumf Chrystusa niż Jego mękę i śmierć. Znane są także inne krzyże z pierwszego tysiąclecia - bogate w ozdobne elementy roślinne, dekoracje geometryczno-zoomorficzne, a bez postaci Chrystusa[4]. Skąd pochodzi taka koncepcja formy krzyża? Co miałaby znaczyć? Wyraża ona przede wszystkim głęboką wiarę w to, że krzyż Chrystusa jest drzewem życia, a dokonane na nim misterium, w przedziwny i paradoksalny sposób, przez śmierć przyniosło nam życie.

W bazylice św. Klary w Asyżu, w nawie głównej, znajduje się krzyż i wizerunek Ukrzyżowanego, jakże odmienny, wyrażający ból ukryty w ostatnich słowach Jezusa przed skonaniem (wg Mt 27,46): Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił; albo ukazujący postać sługi Jahwe z IV pieśni Izajasza: „Nie miał on wdzięku, ani też blasku, aby na niego popatrzeć, ani wyglądu by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, mąż boleści oswojony z cierpieniem” (Iz 53,2.3).

W tej samej bazylice znajduje się krucyfiks z kościoła św. Damiana, który opowiada to samo zdarzenie z Golgoty językiem innej teologii, językiem głębokiej wiary w zmartwychwstanie, słowami kontemplacyjnego zachwytu. Krzyż, z którego Chrystus przemówił do św. Franciszka, w artystycznie przebogatej formie opowiada dzieje naszego zbawienia poprzez głęboką wizję aktu dopełnionego: Chrystus jest ukrzyżowany, ale już zmartwychwstały i wstępujący do Ojca; obecny jest tu Duch Pocieszyciel; cały Kościół, zarówno pielgrzymujący na ziemi jak i uwielbiony w niebie, pochylony w zachwycie wobec tego, co się dokonało dla naszego zbawienia.

Niektóre dane historyczne dotyczące krucyfiksu

Krucyfiks św. Damiana[5] został namalowany w XII w. przez nieznanego umbryjskiego artystę. Zaliczany jest do ikon stylu romańskiego, ale pozostaje pod wyraźnym wpływem wschodnio - syryjskim. W pobliżu Spoleto od wieków żyli mnisi obrządku wschodniego, których twórczość artystyczna wniosła wkład w kulturę tego regionu. Wysokość krucyfiksu wynosi: 2 m 10 cm; szerokość: 1 m 30 cm. Przypuszcza się, że został wykonany z myślą o kościółku św. Damiana i pozostawał zawieszony w absydzie nad ołtarzem, a więc w samym centrum kaplicy. Jest to fakt o tyle ważny, że w owym czasie w małych kaplicach tego typu co św. Damian nie przechowywało się Najświętszego Sakramentu. Krzyż był prawdziwym centrum i głównym wyposażeniem kościółka za życia św. Franciszka. Krucyfiks pozostawał tam do 1257 roku, w którym to zamieszkujące u św. Damiana klaryski przeniosły się do bazyliki wybudowanej na miejscu kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Jerzego[6]. Odrestaurowany w 38 roku naszego stulecia, od 1958 r. pozostaje wystawiony w osobnej kaplicy bazyliki św. Klary.

Kolory i ich symboliczne znaczenie na ikonie

Zanim przejdziemy do omówienia poszczególnych detali warto zatrzymać się na chwilę nad symbolicznym znaczeniem kolorów użytych na ikonie. Język kolorów, jakim posługiwali się autorzy ikon[7] jest bardzo wymowny. To, że jakaś postać jest przedstawiona w szatach takiego a nie innego koloru ma swoje znacznie dla określenia jej cech, bądź charakteru, w jakim tu występuje. Kolor objawia stan, w jakim znajduje się poszczególna postać i mówi wiele o walorze, jaki wnosi do całości przedstawienia. Przyjmuje się[8], że: kolor złoty (czasem też purpurowy) oznacza bóstwo, bądź jakiś udział w przebóstwieniu, np. złoty kolor szat Jezusa; aureole świętych; złote ornamenty na szatach Maryi. Kolor czerwony to symbol miłości, Ducha Świętego, ofiary; oznacza męczeńską śmierć na krzyżu, jeśli użyty jest w przedstawieniu Chrystusa; miłość - w przedstawieniu osób świętych; często także ich męczeństwo, rozumiane jako najwyższy wyraz miłości. Kolor biały to symbol Boga Ojca, oznacza czystość, bezczasowość, zasadę życia, łaskę, chwałę, zwykle chwałę zmartwychwstania. Kolor jasno błękitny – prowadzi do transcendencji, oznacza wiarę, pokorę, mądrość, jest symbolem istot niebiańskich. Kolory ciemne: brązowy, zielony, granatowy oznaczają naturę ziemską i konkretny, rzeczywisty w niej udział, może się to odnosić także do ludzkiej natury Chrystusa. Kolor czarny symbolizuje chaos, trwogę, śmierć, jest zaprzeczeniem tego, co jasne i dobre, jednocześnie zapowiada przyszłą odmianę, oznacza oczekiwanie.

Misterium Chrystusa - mowa Boga do człowieka

W Liście do Hebrajczyków czytamy: „Wielokrotnie i na różne sposoby mówił niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna. Jego ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy, przez Niego też stworzył wszechświat. On, będąc odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty, podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, a po dokonaniu oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach” (Hbr 1, 1-3)[9]

Na określenie Bożego działania w historii świata autor przywołuje świadectwo Starego Testamentu: mówił niegdyś Bóg przez proroków. Stwierdzenie to jest z jednej strony trochę szokujące, bo, w jaki sposób Bóg mówił do ludzi, czyżby ludzkimi, niedoskonałymi słowami? Z drugiej zaś, ma ono podstawową wartość dla historii świata. Bez Bożego słowa, skierowanego do nas ludzi, nie byłaby możliwa jakakolwiek osobowa relacja między światem niebiańskim i ziemskim, a sam Bóg pozostałby dla nas tylko „abstrakcyjną ideą”. A przecież konkretny, materialny wymiar zdarzeń ludzkiej historii domaga się świadomości, a więc obecności osoby. W przeciwnym razie staje się ślepym następstwem czasu i wydarzeń. Staje się bezpodmiotowy i wymyka się spod kontroli.

Myśl obecna w słowach z Listu do Hebrajczyków wyklucza taką anonimowość historii świata. W historii ludzkiej znalazło się miejsce na słowo Boga, słowo Osoby do osoby; na słowo, które nie jest tylko dźwiękiem, ale w swojej istocie jest nierozłączne z Tym, kto je wypowiada - czyli na Słowo Żywe (Hbr 4, 12), dotykające każdego z nas.

Bóg mówił do ojców wielokrotnie i na różne sposoby. Historia Bożego słowa w przeszłości nie była prosta. Potrzeba było ciągłego powtarzania i to pod różnymi formami, aby coś z tej Bożej mowy dotarło do ludzkiego serca. Aż wreszcie Ojciec zdecydował się na Słowo skuteczne - tj. Syna[10]. Bóg przemówił przez Syna w tych ostatecznych czasach, gdy nadeszła pełnia czasu[11], by ostatecznie przekonać nas o swojej ojcowskiej miłości.

Aby zrozumieć Bożą mowę trzeba zrozumieć Boże słowo. Aby zrozumieć żywe Słowo trzeba je kontemplować, poznać takim, jaki się nam objawiło, w każdej fazie Jego działania: we wcieleniu, śmierci, zmartwychwstaniu i wyniesieniu do chwały po prawicy Ojca. Ikona z krucyfiksu św. Damiana to właśnie taka kontemplacja misterium Jezusa Chrystusa - Słowa, które stało się ciałem i zamieszkało między nami[12].

 

Hermeneja ikony ze św. Damiana

Obramowanie

Obramowanie całej ikony uformowane jest z dużej liczby małych muszelek. W starożytności, ze względu na swoją trwałość i piękno, były one symbolem wspaniałości i wieczności szczęścia niebieskiego. Tak więc już ornament na obramowaniu wskazuje widzowi, że ikona w swojej zawartości przedstawia tajemnicę niebiańskiej wieczności. Potwierdza to także złotawy kolor obramowania. Poza tym jest ono niekompletne, niedomknięte od dołu. Marc Picard[13] opowiada się za symbolicznym znaczeniem tego detalu. To pozostawione otwarcie miałoby być drogą wejścia do środowiska, w którym rozgrywa się całe zdarzenie. W świetle takiego wyjaśnienia małe postacie widoczne pod stopami Chrystusa miałyby być reprezentantami powołanych do zbawienia. Zdarzenie zbawcze, misterium męki, śmierci i wywyższenia Chrystusa odnosi się nie tylko do osób, które były obecne w czasie ofiary dokonanej na Kalwarii, ale także do tych, którzy przyjdą na świat później, do przyszłych pokoleń - do nas. Dla każdego jest otwarty dostęp do zbawienia.

Inne wytłumaczenie tej części krucyfiksu podaje Optatus van Asseldonk[14]. Nie widzi tu znaczenia symbolicznego, a małe postacie u stóp Chrystusa stara się identyfikować podając ich konkretne imiona. Mieliby tam być umieszczeni: św. Damian (patron kościółka), św. Michał, św. Rufin, św. Jan Chrzciciel, św. Piotr i św. Paweł. Wyraźnie widoczne są tylko dwie z nich. Pozostałe uległy zniszczeniu prawdopodobnie przez pocieranie lub całowanie tej części krzyża przez wiernych. Tożsamość tych świętych ustala na podstawie faktu, iż ich postacie były często umieszczane na ikonach. Owi święci - jak chce Van Asseldonk, lub wierni powołani do zbawienia - jak tłumaczy Marc Picard, mają lekko wzniesione głowy i uniesione do góry oczy, co wyraża ich oczekiwanie na chwalebne przyjście Chrystusa w dniu sądu ostatecznego.

Postać Chrystusa

Jak nie trudno zauważyć, postać Chrystusa dominuje nad innymi, przedstawionymi na ikonie postaciami. Dominuje z dwóch powodów: przede wszystkim ze względu na rozmiary, znacznie większe od innych umieszczonych tam osób, a także ze względu na światło, jakie z niej emanuje. Ikona, w Kościele wschodnim, reprezentuje Boga, jest w jakimś stopniu teofanią, objawieniem się Boga w osobie Jezusa Chrystusa albo świętych, a więc w pewnym sensie quasi-sakramentem[15]. Dlatego ten rodzaj światła wewnętrznego, jakie emanuje z postaci Chrystusa, nadaje ikonie wymiaru misterium. Światło, "zapalone" we wnętrzu samej postaci, dodaje żywotności całej scenie i wszystkie kolory użyte w kompozycji czyni niezwykle jaskrawymi.

Korona chwały

Wokół głowy Chrystusa widzimy „koronę chwały”. Nie jest to korona cierniowa, o jakiej mówią Ewangelie, ale aureola, czyli złota korona chwały. Złoty kolor także w tym detalu podkreśla bóstwo. Wraz z ornamentem na obramowaniu, korona chwały wokół głowy Jezusa nadaje cały ton tej ikonie. Jednakże tajemnica bolesna Jego męki i śmierci nie zostaje zapomniana, ale odnajduje swój prawdziwy sens i dopełnienie w chwale, w przebóstwieniu. W aureoli widoczne są linie krzyża. Ten szczegół jeszcze raz podsumowuje całą tajemnicę Syna Człowieczego: Jego uniżenie we wcieleniu i konsekwencje, jakie to uniżenie przyniosło, czyli mękę i śmierć na krzyżu, a także Jego wywyższenie do chwały. W Liście do Filipian czytamy: „On będąc Bożej natury, nie chciał tylko dla siebie tego przywileju, aby być równym Bogu, ale uniżył samego siebie ... aż do śmierci krzyżowej. I właśnie dlatego, Bóg wywyższył Go ponad wszystko ...” (por. Flp 2,6-11).

Szata Chrystusa

Innym detalem, który mówi wiele o wymiarze zdarzenia rozgrywającego się na tej ikonie jest szata Chrystusa. Wiadomo z badań historycznych, że skazani na śmierć krzyżową pozostawali nadzy, mając okrytą intymną część ciała dla uniknięcia obrazy publicznej. Okrycie, jakie im pozostawało z pewnością nie było tak ozdobne, jak widzimy na naszym krucyfiksie. Ta szata musi mieć więc jakieś znaczenie szczególne. Pomoc dla odczytania tego detalu znajdujemy w Księdze Wyjścia (28, 42), gdzie jest mowa o szatach kapłańskich, które Mojżesz miał wykonać dla Aarona i jego synów. W polskim tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia użyte jest słowo „spodnie” na określenie tej szaty, o której mowa, co nie jest zupełnie słuszne. Chodzi tu raczej o szatę liturgiczną składającą się z dwóch części: jednej osłaniającej ciało z przodu, począwszy od bioder aż do kolan i drugiej - z tyłu. Nie były one zszyte na całej długości. Księga Wyjścia, co do sposobu i okoliczności użycia tej szaty, mówi: „będą ją nosić Aaron i jego synowie, ile razy wchodzić będą do namiotu spotkania lub będą zbliżać się do ołtarza dla spełnienia służby w miejscu świętym”. Szata Chrystusa na ikonie jest więc szatą arcykapłańską. Oznacza to, że w momencie, w którym Go widzimy spełnia świętą czynność. W Liście do Hebrajczyków czytamy: „Chrystus, kiedy zjawił się jako arcykapłan dóbr przyszłych /.../ przez własną krew wszedł raz na zawsze do miejsca świętego zdobywszy wieczne odkupienie” (Hbr 9,11.12).

A ofiara, jaką złożył przewyższa ofiary Starego Przymierza. Nie jest to już krew cielców czy kozłów, lecz złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę (Hbr 9,14). Psalm 40 w proroczej wizji potwierdza: „ofiary ani daru nie chciałeś, aleś mi utworzył ciało. Wtedy rzekłem, oto idę, abym pełnił Twoją wolę, Boże” (Ps 40,7nn wg LXX).

Ponadto biały kolor szaty oznacza zmartwychwstanie do życia wiecznego. Chrystus to żyjący „Arcykapłan dóbr przyszłych”, który „zdobył wieczne odkupienie”.

Zasłona na obliczu Chrystusa

Po uważnym przypatrzeniu się całej postaci Chrystusa można zauważyć, że światło, jakie z niej emanuje, o którym mówiliśmy wcześniej, nie jest równomiernie rozłożone. Twarz i szyja są nieco zacienione. Widać to nawet na reprodukcjach. Ten cień jest jakby rodzajem zasłony. W księdze Wyjścia (Wj 24,16) Chwała Pańska okryta była obłokiem, gdyż było niemożliwym patrzeć Bogu „w twarz”. W Starym Testamencie zobaczyć Boga - znaczyło umrzeć. Transcendencja, wielkość Boga jest dla człowieka, póki pozostaje w ciele, nie do zniesienia. Na krzyżu św. Damiana, mimo iż widzimy Chrystusa w chwale wywyższenia to jednak pozostaje ona ukryta pod zasłoną ludzkiej natury. Ludzka natura jest cieniem, który osłania Jego Bóstwo. Według Starego Testamentu, w świątyni, miejsce święte odgrodzone było od Świętego świętych zasłoną. W Nowym Przymierzu od Świętego świętych, czyli bóstwa Chrystusa, odgradza Jego ludzka natura. Tak długo póki pozostajemy w ciele będzie ona dla nas zasłoną, wg 1 Kor 13,12 dopiero w chwale życia wiecznego poznamy twarzą w twarz, tak jak zostaliśmy poznani i zasłona zostanie całkowicie usunięta.

Otwarte oczy

Otwarte oczy oznaczają żyjącego; Tego, który żyje[16]. Postać Zbawiciela na krzyżu nie jest ukazana w momencie agonii czy krótko po niej, ale po zmartwychwstaniu. W Apokalipsie Chrystus zwraca się tymi słowami do Jana: „Jam jest Pierwszy i Ostatni i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków” (Ap 1,17.18). Oblicze Jezusa, Jego nieproporcjonalnie duże i szeroko otwarte oczy oraz stojąca postawa, przywodzą na myśl inny fragment z Apokalipsy: „i ujrzałem /.../ stojącego Baranka, jakby zabitego /.../ a miał siedmioro oczu” (Ap 5,6). „Stojący a jakby zabity”, tzn. noszący na sobie znamiona męki i śmierci, ale zmartwychwstały. W symbolice Apokalipsy postawa stojąca oznacza zmartwychwstanie w całym jego dynamizmie i z całą zdolnością działania, która jest właściwa życiu. Jest powiedziane także „jakby zabity”. Przypomina to objawienie się Jezusa zmartwychwstałego swoim apostołom w Ewangelii Jana (J 20,20): „Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed żydami, przyszedł Jezus, stanął po środku i rzekł do nich: Pokój wam. A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się, zatem, uczniowie ujrzawszy Pana”. Stojący a jakby zabity - w tym wyrażeniu kryje się podwójny aspekt tajemnicy Jezusa Mesjasza: zasługa Jego zmartwychwstania, z jednej, i zasługa Jego śmierci, z drugiej strony. Jezus posiada nie tylko całą moc zmartwychwstania, ale także całe bogactwo Swojej zbawczej śmierci. „Siedem oczu” Baranka symbolizuje pełnię Ducha Bożego, ducha wszechwiedzy. Wprawdzie Chrystus na ikonie nie ma siedmioro oczu, ale za to są one bardzo duże i szeroko otwarte - to symbol ducha wszechwiedzy, symbol kontemplacji Ojca.

Szyja

Można z łatwością zauważyć, że szyja Jezusa jest bardzo gruba; zresztą, proporcjonalnie do głowy, ale nieproporcjonalnie do reszty ciała. Na większości ikon, nawet tych, które ukazują Jezusa jako dziecko, mamy do czynienia z podobnym detalem. Po swoim zmartwychwstaniu, w czasie jednego z objawień opisanego w Ewangelii św. Jana (J 20,19-23) Jezus tchnie na apostołów Ducha św. mówiąc: „Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone; a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (w. 23). To tchnienie Ducha przywołuje inne, prastare tchnienie na początku historii człowieka. Kiedy Bóg ulepił Adama z prochu ziemi tchnął w jego nozdrza tchnienie życia (hbr. nefeš oznacza zarazem ducha i życie), wskutek czego człowiek stał się istotą żywą (Rdz 2,7). Tchnienie Ducha po zmartwychwstaniu jest nawiązaniem do dawnego stworzenia, i jest zarazem znakiem nowego stworzenia dokonanego mocą Chrystusowej Paschy, czyli przejścia ze śmierci do życia. Potęga tchnienia Ducha wymaga potężnej, boskiej mocy, czego symbolem jest właśnie gruba szyja Jezusa na tej ikonie. O tym ożywczym Tchnieniu, które Chrystus przekazał nam po swoim zmartwychwstaniu tak mówi liturgia w IV modlitwie eucharystycznej: „Abyśmy żyli już nie dla siebie, ale dla Chrystusa, który za nas umarł i zmartwychwstał, zesłał On od Ciebie, Ojcze, jako pierwszy dar dla wierzących, Ducha Świętego, który dalej prowadzi Jego dzieło na świecie i dopełnia wszelkiego uświęcenia. Prosimy Cię, Boże, niech Duch święty nas uświęci”.

 Obecność Ducha Świętego na ikonie

Istnieje jeszcze inna aluzja do obecności trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej na tej ikonie. Na obliczu Jezusa, a dokładnie na czole, pomiędzy oczyma można zauważyć jakiś znak, niezupełnie czytelny. Według M. Picarda jest to gołębica z rozpostartymi skrzydłami - symbol Ducha Świętego[17]. Jego obecność w dziele zbawienia jest bardzo wyraźna. Począwszy od wcielenia Słowa Bożego, poprzez chrzest i publiczną działalność Jezusa, aż do zapowiedzi zesłania Innego Pocieszyciela i jej realizacji po wniebowstąpieniu w dniu Pięćdziesiątnicy. Tak się spełniają słowa wypowiedziane przez Izajasza (Iz 61,1n): „Duch Pański nade mną ponieważ mnie namaścił”.

Rany

Apokaliptyczny Baranek „jakby zabity”, którego figurę już wspominaliśmy, nosił na sobie znamiona męczeństwa i śmierci. Podobnie Jezus z ikony: nie widać na Jego obliczu żadnych oznak cierpienia, ale Jego rany są wyraźnie ukazane. Rany rąk, stóp i prawego boku są źródłami krwi, która obficie tryska i spływa najpierw na aniołów, potem na Maryję, Matkę Jezusa, dalej na św. Jana Apostoła, stojącego przy otwartym prawym boku, a także na setnika, przedstawionego z lewej strony i na małe postacie pod stopami. Dwaj aniołowie na obrzeżach poprzecznych ramion krzyża z adoracją wpatrują się w rany dłoni. Czterej inni, pod ramionami, gestami rąk wyrażają zdziwienie i zachwyt nad tajemnicą krwi Syna Jednorodzonego przelanej dla zbawienia świata.

U proroka Ezechiela (Ez 42,2) z prawego boku świątyni wypływała woda. Na tej ikonie z prawego boku Chrystusa wypływa krew, o której Sobór Watykański II stwierdził, że stała się źródłem Kościoła. Tak więc krew, przelana na krzyżu, nie tylko oczyszcza nas z wszelkiego grzechu, albo - jak mówi autor Listu do Hebrajczyków – „oczyszcza nasze sumienia z martwych uczynków” (por. Hbr 9,12-15), ale staje się także źródłem Kościoła. Powróćmy jeszcze raz do Ezechiela. Nad brzegami potoku wypływającego z prawego boku świątyni rosły drzewa, których owoce służyły za pokarm, a liście za lekarstwo (por. Ez 47,12). Podobny skutek osiąga dla nas krew Syna Bożego przelana na krzyżu a odnawiana w każdej Eucharystii: staje się napojem życia wiecznego i obmywa nas z wszelkiego grzechu.

Postacie pod ramionami Chrystusa

Pod ramionami Chrystusa ukrzyżowanego, lecz zwycięskiego, stoi pięć większych postaci i dwie małe. W przypadku postaci większych rozmiarami nie ma trudności z ich zidentyfikowaniem, gdyż sam autor zatroszczył się o to, podpisując każdą z nich jej własnym imieniem. Pod prawą ręką stoją: Maryja, Matka Najświętsza i obok niej św. Jan Apostoł, na którego obficie spływa krew z otwartego boku Jezusa. Pod lewą ręką, poczynając od postaci stojącej bliżej Ukrzyżowanego, stoją kolejno: Maria Magdalena, Maria matka Jakuba i setnik. Każda z tych postaci zanurzona jest w świetle emanującym z uwielbionego, wywyższonego Syna Człowieczego. Uderza fakt, że wszystkie są tej samej wysokości. Autora ikony nie interesowało przedstawienie osobistych zasług każdego z tych świętych: a przecież istnieje różnica między świętością Matki Bożej a np. świętością Marii Magdaleny, lecz raczej to, że Chrystus, On sam jest wszystkim we wszystkich (por. Kol 3,11). Poza tym, każda z tych postaci jest podobna do innych, a wszystkie razem podobne są do Ukrzyżowanego - Żyjącego: wszystkie mają duże oczy, małe usta, owalne wyrażające spokój twarze, zupełnie pozbawione śladów cierpienia czy bólu. Osoby świętych i centuriona są więc ukazane na podobieństwo Pierworodnego spośród umarłych. List do Rzymian mówi o tym w ten sposób: tych, których od wieków poznał tych też przeznaczył na to, aby stali się na wzór obrazu Jego Syna” (Rz 8,29).

Grób, śmierć i otchłań

Do tej pory, kiedy była mowa o śmierci, chodziło przeważnie o odkupieńczą śmierć Jezusa Chrystusa. Ale ikona ze św. Damiana wspomina także inny jej aspekt, ten starodawny, nabyty po grzechu pierworodnym, czyli zniszczenie życia, tragiczny koniec egzystencji, czego znakiem jest grób. To o niej mówi Księga Mądrości, że tej śmierci Bóg nie uczynił (Mdr 1,13), a dalej dopowie, że weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą (por. Mdr 2,24). Aluzją do śmierci, będącej skutkiem grzechu, jest na ikonie czarne tło pod stopami Chrystusa i takież samo za Jego ramionami. Czarna otchłań pod stopami Żyjącego to otwarty grób, w którym jednak Stwórca i Władca życia nie doznał skażenia. Co więcej, pokonał jego moc i wyrwał śmierci okup: praojca Adama i wszystkich, co posnęli tym snem tragicznym. Stopy Chrystusa umieszczone są na otwartej czeluści: jest to czytelny znak zwycięstwa nad nią. Nasz Pan zakosztował śmierci, jak mówi o tym List do Hebrajczyków (por. Hbr 2,9; grecki czasownik geuomai znaczy zakosztować, poznać smak, zdobyć doświadczenie czegoś), ale nie został poddany jej panowaniu, gdyż niemożliwe było, aby ona panowała nad Nim (Dz 2,24). Co więcej, zerwał jej więzy i wyprowadził na wolność tych, którzy byli w jej władzy. Jest w tym także aluzja do zstąpienia Chrystusa do otchłani, o czym tak opowiada starożytna homilia na świętą i wielką sobotę: „Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia przelękła się i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a poruszył otchłań. Idzie, aby odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę”. I tak dalej kontynuuje anonimowy autor z II wieku: „Przyszedł, więc do nich (tj. Adama i Ewy) Pan, trzymając w ręku zwycięski oręż krzyża. Ujrzawszy Go praojciec Adam, pełen zdumienia, uderzył się w piersi i zawołał do wszystkich: «Pan mój z nami wszystkimi». I odrzekł Jezus: «I z duchem twoim». A pochwyciwszy go za rękę, podniósł go mówiąc: «Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus»”.

Maria - Matka Najświętsza

Matka Jezusa stoi po prawej stronie[18]. Przypominają się tutaj słowa z Psalmu 45 (w. 10): „królowa w złocie z Ofiru stoi po twojej prawicy”. Swoją twarz ma zwróconą w kierunku Jana Apostoła, a on patrzy na Matkę Pana. Scena przedstawiająca testament Jezusa z krzyża: „Niewiasto, oto syn twój. Synu, oto Matka twoja” (por. J 19,26.27). Maria, lewą ręką uniesioną pod podbródek, wyraża zachwyt wobec tajemnicy swojego Syna[19]. Swoją prawą ręką wskazuje na Jezusa, jakby chciała przypomnieć jej własne słowa wypowiedziane w Kanie Galilejskiej: „zróbcie wszystko cokolwiek wam powie” (J 2,5).

Szaty Maryi

Tak jak w Biblii szaty oznaczają rzeczywisty stan ludzi, ich powołanie[20], tak też ikona często używa symbolicznego języka szat i ich kolorów, aby wskazać na misję, jaką mają do spełnienia, bądź rolę, w jakiej występują. Często określa się tym językiem także godność lub jakieś szczególne łaski. Maria ma na sobie biały płaszcz, który okrywa jej głowę i plecy. Nie widać go w całości, ale jako wierzchnie odzienie z pewnością mógłby okryć całą postać. Jest to nawiązanie do kilku miejsc w Apokalipsie, gdzie tego rodzaju i koloru szata oznacza zwycięstwo odniesione poprzez niezachwianą wierność Chrystusowi (Ap 3,5); jest znakiem oczyszczenia i uświęcenia wysłużonego przez Baranka (Ap 7,14) i wreszcie jest wyrazem pełnej gotowości na udział w Jego chwale (Ap 19,7). Na białym płaszczu widoczne są ozdoby przypominające drogocenne kamienie, pieczołowicie ułożone w różne wzory. Szlachetne kamienie są oznaką prawdziwego bogactwa[21], a w języku symbolicznym oznaczają bogactwo darów Ducha Świętego. Izajasz napisze: „ogromnie weselę się w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę zdobną w swe klejnoty” (61, 10). I tak drogocenne kamienie mówią o łasce Bożej, której Maria była pełna od momentu swojego poczęcia, co przypomina anioł w czasie zwiastowania: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z tobą” (Łk 1, 28). „Pełna łaski” staje się imieniem własnym Marii, bowiem nikomu innemu z ludzi ono nie przysługuje. Pod białym płaszczem Maryja ma na sobie szatę koloru brązowego. Kolor brązowy oznacza element ludzki, cielesny, ziemski. W tym konkretnym przypadku jest aluzją do tajemnicy wcielenia Jednorodzonego Syna Bożego, dla którego Maryja była matką według ciała. Wreszcie, odziana jest także w szatę koloru fioletowego. Ten kolor przypomina, że Maryja jest prawdziwą Arką Przymierza, gdyż nosiła w swoim matczynym łonie Słowo, które stało się ciałem. Jak Arka Przymierza Starego Testamentu, okryta fioletowym suknem[22], zawierała w sobie tablice z dziesięcioma przykazaniami, tak też Maryja stała się godna nosić najważniejsze Słowo, jakie Bóg skierował do nas.

Jan Apostoł

Podobnie jak w czasie ostatniej wieczerzy[23], Jan Apostoł znajduje się w miejscu uprzywilejowanym: najbliżej prawego boku Chrystusa przebitego z miłości. Bo przecież Jan jest tym uczniem, o którym mówi IV Ewangelia, że Jezus miłował go. Na ikonie św. Jan zajmuje miejsce chyba najbardziej zaszczytne, pełne prawdziwej miłości i czułości: między Jezusem i Maryją. Szata czerwonego koloru, w jaką jest odziany, oznacza, że na wyjątkową miłość Mistrza odpowiedział także swoim własnym zaangażowaniem - wzajemną miłością. Biała część jego odzienia oznacza zwycięstwo nad pożądaniem cielesnym, czyli czystość. Św. Jan pochyla swoją głowę w kierunku Maryi, jego Matki duchowej. Jest to intymne, naturalne zachowanie się dziecka wobec matki, przed którą nie ma nic do ukrycia. Jan, podobnie jak Maryja, prawą ręką wskazuje na Jezusa - przedmiot ich wspólnej adoracji.

Maria Magdalena

Najbliżej przy lewym boku Jezusa stoi Maria Magdalena. Spełniają się słowa z Ewangelii wg św. Łukasza (13,30): „Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi”. W jej szatach przeważa także kolor czerwony. Ten kolor bardzo pasuje do niewiasty, o której Jezus powiedział, że bardzo umiłowała. Głowa Marii Magdaleny dotyka lekko głowy innej Marii, matki Jakuba. Ten szczegół pozwala przypuszczać, że obie święte prowadzą jakąś konwersację. Jeśli się zauważy, że prawa ręka Marii Magdaleny, podobnie jak Matki Najświętszej, uniesiona jest do podbródka w geście podziwu można domyśleć się, jaki sekret powierza ta niewiasta swojej towarzyszce. Zdaje się mówić: „Oto byłam grzesznicą a teraz jestem przy boku Jezusa”.

Obok niej stoi, wspomniana już, Maria - matka Jakuba. Łączą ją z Maryją i Jezusem więzy pokrewieństwa (por. Mt 27,56; 13,55), ale pozostaje ona wierna Chrystusowi, aż po Kalwarię przede wszystkim ze względu na głęboką wiarę w to, że jest Synem Bożym.

Obok tych dwóch świętych przedstawiona jest postać setnika. M. Picard[24] identyfikuje go z tym urzędnikiem królewskim, którego syna Jezus uzdrowił na odległość, nie wchodząc do jego domu (J 4,46nn). Jak podaje ewangelista, na ten znak uwierzył on i cała jego rodzina, (J 4,53). Za nim widać małą głowę jego syna.

Pod ramionami Ukrzyżowanego, u stóp postaci świętych, o których była mowa przed chwilą, znajdują się także dwie małe postacie. Pierwsza, po prawej stronie krzyża - to Rzymianin, trzymający w swojej prawej ręce włócznię. Druga, po stronie przeciwnej, to Żyd, o czym świadczą jego szaty i wygląd twarzy. Obaj są przedstawicielami dwóch władz zjednoczonych przeciw Jezusowi i na nich spoczywa także odpowiedzialność za Jego śmierć. Ich małe rozmiary znaczą, że rola, jaką odegrali w dokonującym się tu misterium była niewielka. Jakkolwiek stali się bezpośrednią przyczyną zgonu Jezusa, to jednak On sam pozostał jedynym ofiarodawcą swojego życia za życie świata: „Dlatego miłuje mnie Ojciec, bo ja życie moje oddaję, aby je potem znowu odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz ja sam od siebie je daję (J 10,17-18). Jego śmierć jest nie tyle koniecznością, co raczej wolnym wyborem, zgodę na wolę Ojca. I właśnie, dlatego ma walor zbawczy, bo została dokonana w pełnej wolności i ze względu na miłość.

Kogut

Przy lewej nodze Jezusa, na wysokości połowy łydki namalowany jest kogut. Otwarty dziób nie pozostawia wątpliwości, że kogut pieje. Przez swoją obecność na ikonie przypomina nie tyle zaparcie się Piotra, którego zresztą trudno się tutaj doszukać, co jest raczej symbolem wschodzącego słońca. Zwrócony w kierunku Chrystusa wskazuje na prawdziwe słońce ludzkości - Syna Bożego.

Napis

Nad głową Jezusa widnieje wyraźny napis: IHS NAZARE REX IVDEORV. Jego pierwsza część napisana jest w języku greckim. IHS to greckie litery pochodzące ze skróconego imienia Jezus (gr. majuskuły: IHSOUS). Litera „H” nie odpowiada naszemu dźwiękowi „h”. Jest to majuskuła greckiej litery „Eta”, czyli odpowiada dźwiękowi „e”. REX IVDEORV to część napisu w języku łacińskim. Dwujęzyczność tego napisu jest aluzją do wyroku, jaki Piłat kazał umieścić na krzyżu (por. J 19,19-22).

Medalion

W usytuowanym ponad napisem medalionie przedstawiony jest Jezus w innej fazie swego misterium. Ukazany jest w ruchu z głową zwróconą do góry i uniesionymi prawą nogą i ręką. Jest to z pewnością najbardziej dynamiczna część ikony. Ten detal przedstawia Jego wstąpienie do chwały. Odziany w szaty koloru białego - symbol zmartwychwstania; i złotego - znak przebóstwienia i wyzwolenia z kondycji sługi (por. Flp 2,7) a także odzyskania pełni swojej władzy królewskiej. Na lewej ręce ma czerwoną stułę przerzuconą przez prawe ramię. Jest to symbol Jego władzy kapłańskiej, polegającej na złożeniu ofiary nie z krwi kozłów czy cielców, lecz własnej krwi dla naszego zbawienia: bo „Każdy arcykapłan ustanawiany jest do składania darów i ofiar, przeto potrzeba, aby Ten także miał coś, co by ofiarował (Hbr 8,3);  nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do miejsca świętego, zdobywszy wieczne odkupienie (Hbr 8,12); „bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia grzechów” (Hbr 8,22). I, ponownie, w Liście do Hebrajczyków czytamy:On... dokonawszy oczyszczenia z grzechów, zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach” (Hbr 1, 3b). Autor nie mówi tutaj wyraźnie o śmierci Chrystusa, ale czytając ten fragment w kontekście całej księgi już w tym miejscu znajdujemy aluzję do tego zbawczego zdarzenia (por. także Hbr 9, 26.28; 10, 12). Chrystusowe uniżenie w śmierci nie pozbawia Go chwały Syna. Wręcz przeciwnie, jest z tą chwałą istotnie złączony. Wyrażenia „dokonawszy oczyszczenia” i „zasiadł” w tekście oryginału stoją obok siebie, przez co także budowa gramatyczna zdania podkreśla konieczny związek między tymi dwoma momentami tajemnicy Chrystusa. Uniżył się, lecz Bóg Go wywyższył ponad wszystko. Przyszedł na świat dla zgładzenia grzechów przez ofiarę z samego siebie[25] i w efekcie zasiadł po prawicy Majestatu na wysokościach. Zasiąść po prawicy Majestatu, czyli Boga, oznacza mieć z Nim udział w Jego Boskiej naturze. Jezus, Odkupiciel ludzkości, jest równy Ojcu w Boskiej potędze: Jego uniżenie się we wcieleniu i męce w niczym nie zmieniło Jego Boskiej natury.

Wstępujący do nieba Jezus w lewej ręce trzyma krzyż: w dolnej części czerwony, u góry złoty. Kolor czerwony oznacza męczeńską śmierć; kolor złoty górnej części krzyża oznacza chwałę, do jakiej doprowadziło Go to narzędzie śmierci. Wniebowstąpieniu Chrystusa przyglądają się pogrążeni w adoracji aniołowie.

Obecność Ojca

U samej góry ikony widzimy prawą dłoń w geście błogosławieństwa. Jest to prawa ręka Ojca, do którego wstępuje Jezus. I w ten sposób na krucyfiksie są obecne trzy Osoby Trójcy, jako że tajemnica rozgrywająca się przed oczyma widza to całe misterium zbawienia, w którym cała Trójca jest czynnie zaangażowana.

Zakończenie

Taka jest historia Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama, Syna Bożego: „Poczęty w łonie Dziewicy, zawieszony na drzewie krzyża, pogrzebany w ziemi zmartwychwstał i wstąpił na wysokości niebios. On jest milczącym Barankiem, Barankiem zabitym, zrodzonym z Maryi, pięknej owieczki. Wzięty ze stada i poprowadzony na zabicie, wieczorem został złożony w ofierze, a nocą Go pogrzebano. Nie łamano Mu kości na drzewie krzyża, a będąc w ziemi nie uległ rozkładowi, lecz powstał z martwych i wskrzesił człowieka wyprowadzając go z grobu otchłani” (Meliton z Sardes, Homilia paschalna). Zwycięstwo Jednego stało się początkiem zwycięstwa wszystkich.

Ponieważ dzieci - jak mówi List do Hebrajczyków - uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także, bez żadnej różnicy, stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią - to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy przez całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. /.../ Dlatego musiał upodobnić się pod każdym względem do braci, aby stać się miłosiernym i godnym zawierzenia arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. Bowiem, w czym sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom[26] (Hbr 2,14-18).

Wielka jest tajemnica naszej wiary. Wielka i niepojęta jest tajemnica Jezusa Chrystusa. Wobec tego, co przerasta siły ludzkiego rozumu nie pozostaje nic innego jak wołać razem ze św. Pawłem: „Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? /.../ Tak, więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków - Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą” (1 Kor 1,17-24).

Powróćmy jeszcze raz do księgi Apokalipsy, która zbawczą zasługę tajemnicy Chrystusa wiąże z czasem obecnym Kościoła żyjącego w historii. W ostatnim rozdziale tej księgi czytamy: „Oto przyjdę niebawem, a moja zapłata jest ze mną. Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec. Błogosławieni, którzy płuczą swe szaty, aby władza nad drzewem życia do nich należała. Jam jest Odrośl Dawida, Gwiazda świecąca, poranna. A Duch i Oblubienica mówią «Przyjdź». I kto odczuwa pragnienie niech przyjdzie, kto chce niech wody życia darmo zaczerpnie” (por. Ap 22,12-20).

Tajemnica Jezusa Chrystusa, Syna Bożego przedstawiona na krucyfiksie z kościoła św. Damiana w Asyżu była intensywnie przeżywana przez św. Franciszka. Chrystus zmartwychwstały i uwielbiony po prawicy Ojca, Chrystus żywy i obecny w swoim Kościele emanuje z tej ikony tak jak emanował z heroicznego życia serafickiego Ojca. Tajemnica ta dopomina się także naszej odpowiedzi. Dlatego wraz z całym Kościołem - Oblubienicą wołamy: „Amen. Przyjdź Panie Jezu” (Ap 22,20).

* * *

 

Propozycja rozważania tajemnicy Jezusa Chrystusa opartego na kontemplacji ikony i tekstach Pisma św.

 

Modlitwa:

Przyjdź Duchu Święty, rozjaśnij swoim światłem nasze serca, abyśmy byli zdolni rozpoznać i zakosztować zbawczy owoc krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa. Spraw, niech dokona się w nas głęboka przemiana, abyśmy patrząc na Chrystusa takiego, jakim jest stali się do Niego rzeczywiście podobni (1J 3,2).


Prezentacja
Chrystus Odkupiciel pośrodku swojego Kościoła: 
Ap 1,4-20; 22,13.

Zbawcza zasługa śmierci Baranka: 
Ap 5,6-14; J 12,24.

Korona chwały - Ap 22,5;
skutkiem wywyższenia dokonanego przez Ojca za poniżenie jakie Chrystus przyjął na siebie: Flp 2,6-11.

Kapłańska szata Chrystusa
na wzór szat kapłańskich Starego Przymierza:
Wj 28,42; 1 Sam 2,18;
ofiary Dawida przed Arką Przymierza: 2 Sam 6,13-20;
ofiara Chrystusa - Arcykapłana: Hbr 10,5-14.

Zasłona na twarzy Chrystusa
chwała Pańska okryta obłokiem: Wj 24,16;
zasłona Przybytku: Hbr 9,1-7;
człowieczeństwo Jezusa zasłoną bóstwa: Hbr 10,20;
Chrystus zerwał zasłonę i wszedł do Przybytku: Hbr 9,11-14.

Otwarte oczy oznaczają
Żyjącego: Ap 1,17-18; J 14,6;
Tego, który kontempluje Ojca: J 6,46; 1,18;

Rany
nasze zbawienie: Iz 53,5;
rany rąk: 1 P 1,12;
rana boku:
          woda z boku świątyni: Ez 47,2.12;
          krew z boku Chrystusa: Hbr 9,11-14.


BIBLIOGRAFIA

Dizionario dei simboli, miti costumi, gesti, forme, colori, numeri, red. J. Cheralier, t. 1-2, Milano 1986.

I simboli nelle grande religioni, wyd. J. Ries, Milano 1988.

Leksykon symboli, Warszawa 1992.

Asseldonk Von O., Il crocifisso di S. Damiao visto e vissuto da S. Francesco, Laurentianum 3 (1981) s. 453-476.

Bouyer L., Verité des icônes. La tradition iconographique chrétienne et sa signification, Paris 1931.

Calignani P.,  Il mistero e l`immagine. L’icona nella tradizione bizantina, Milano 1981.

Cloquet L., Eléments d’iconographie chrétienne. Types symboliques,Lille 1891.

Dejaife E., Les saintes Icônes, Chevtogne 1965.

Evdokimov P., Sztuka ikony. Teologia piękna, tłum. M. Żurowska, Warszawa 1999.

Forstner D., Świat symboliki chrześcijańskiej, tłum. W. Zakrzewska, P. Pachciarek, R. Turzyński, Warszawa 1990.

Jazykowa I., Świat ikony, Warszawa 1998.

Klauza K., Teologiczna hermeneutyka ikony, Lublin 2000.

Kobielus S., Krzyż Chrystusa, Warszawa 2000.

Lorente J.F., Tratado de iconografia, Milano 1990.

Łukaszuk T. D., Obraz święty – ikona w życiu, w wierze i w teologii Kościoła. Zarys teologii świętego obrazu, Częstochowa 1993.

Miziołek J., Sol verus. Studia nad ikonografią Chrystusa w sztuce pierwszego tysiąclecia, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991.

Olędzka-Frybesowa A.,  Patrząc na ikony, Warszawa 2001.

Quenot M., Ikona. Okno ku wieczności, Białystok 1997.

Picard M., L’icona del Cristo di S. Damiano, Assisi 1989.

Réau L., Iconografie de l’art  chrétien, t.1-3, Paris 1955-1959.

Sołuchin W., Spotkania z ikonami, Kraków 1975.

Ziehr W., Krzyż. Symbol i rzeczywistość, tłum. E. Jeleń, Kraków 1998.



[1] Tłumaczenie własne.

[2] Np. Chrystus tronujący z Apostołami z kościoła św. Pudencjany z IV w; Chrystus na łuku triumfalnym kościoła św. Praksedy, por. K. Klauza, Teologiczna hermeneutyka ikony, Lublin 2000, s. 135.

[3] Są to: krzyż z Chrystusem tronującym pośród symboli apokaliptycznych z absydy bazyliki św. Pudencjany; przedstawienie Chrystusa wykonane z kości słoniowej, umieszczone na skrzynce relikwiarzowej z ok. 420-430 r.; przedstawienie na drewnianych drzwiach w bazylice św. Sabiny w Rzymie z ok. VI w, oraz pochodzące z tego samego czasu malowidło na palestyńskiej kasetce z relikwiami, przedstawiające ukrzyżowanego z pogodną twarzą, otwartymi oczami, w długiej tunice. Por. S. Kobielus, Krzyż Chrystusa, Warszawa 2000, s. 277; por. także K. Klauza, dz. cyt. aneks s. 7.

[4] Takie zdobienia są szczególnie charakterystyczne dla krzyży w formie kamiennych płaskorzeźb umieszczonych na murach świątyń armeńskich por. A. Olędzka-Frybesowa, Patrząc na ikony, Warszawa 2001, s. 46-69.

[5] Ze względu na popularność i zwięzłość tej nazwy można przy niej pozostać narażając się nawet na pewną nieścisłość.

[6] Kościół św. Jerzego był miejscem, w którym najpierw pochowano św. Franciszka.

[7] Autorzy ikon to właściwie malarze - mistycy. Pisaniu ikony towarzyszył zawsze surowy post i intensywna modlitwa. Ikona nie jest tylko artystycznym wyrażeniem jakiejś prawdy religijnej, ale mistycznym przeżyciem. I dlatego analiza poszczególnych elementów na ikonie nie jest rzutowaniem teologii na obraz, ale odczytywaniem prawdziwej teologii już tam zawartej.

[8] Por. D. Forstner, Świat symboliki chrześcijańskiej, Warszawa 1990, s. 113-123; por. także K. Klauza, dz. cyt., s.149-150.

[9] Tłumaczenie własne.

[10] Por. Hbr 4,12: „żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca”.

[11] Por. Ga 4, 4.

[12] J 1,14: „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”. Grecki czasownik skenoō znaczy dosłownie "rozbić namiot" czyli "zamieszkać pod namiotem". Można tu zauważyć aluzję do Namiotu Spotkania, który towarzyszył Izraelitom w drodze przez pustynię po wyjściu z Egiptu (Wj 33, 7-11). Namiot Spotkania był znakiem obecności Bożej pomiędzy Ludem Wybranym; Słowo, które stało się ciałem, "rozbiło namiot pomiędzy nami" - stało się faktycznie Bożą obecnością pomiędzy ludźmi, realną i konkretną.

[13] M. Picard, L'icona del Cristo di S. Damiano, Assisi 1989, s. 14-15.

[14] O. Asseldonk Van, „Il crocifisso di S. Damiano visto e vissuto da S. Francesco", Laurentianum 3 (1981) s. 458.

[15] Por. P. Evdokimov, Sztuka ikony, teologia piękna, tłum. M. Żurawska, Warszawa 1999, s. 155-158.

[16] Pierwszym tego typu przedstawieniem Ukrzyżowanego z otwartymi oczami było ukrzyżowanie z Kodeksu Rabuli z 586 r.

[17] M. Picard, L'icona del Cristo di S. Damiano, s. 18.

[18] Według wschodniej tradycji prawa strona była najbardziej uprzywilejowana.

[19] Ręka uniesiona pod podbródek to wschodni gest podziwu często spotykany w ikonografii. Podobny gest wykonuje Maria Magdalena, stojąca przy lewym boku Jezusa.

[20] Por. Ap 3,4.5; Iz 52,1.

[21] Por. Ez 28,13.

[22] Por. Wj 26,1-4.

[23] Por. J 13, 23.

[24] M. Picard, L'icona del Cristo di S. Damiano, s. 30.

[25] Por. Hbr 9, 26.

[26] Tłumaczenie własne.